O życiu 24-letniego chłopaka, który jest nieprzeciętnym chłopakiem - czyt.gejem.
wtorek, 19 stycznia 2010
Pająk
Miałem sen. Śnił mi się pająk. Taki duży z włochatymi nogami. Najpierw pojawił się w moim pobliżu. Obserwowałem go bardzo uważnie. Przyglądałem się jego zwinnym ruchom. Widziałem jego ślepia i zęby wypełnione jadem. Cały czas był w pobliżu. Wiedziałem, że tak się to skończy. Wylądował na mojej ręce. Czułem jedno delikatne nogi na mojej skórze, widziałem jak mi się przygląda. Zastanawiałem się co zrobi. Miałem go na dłoni, siedział na zewnętrznej stronie i przyglądał się z uwagą skórze. Budził lęk. Co będzie dalej.

I wreszcie to zrobił, wbił swoje ęby w moją skórę, popłynęła cienka stróżka krwi. Bolało tylko chwilę. Zaczął wpuszczać we mnie swój jad. Czułem jak drętwieje mi ręka. Nie krzyczałem. Przyglądałem się mu z uwagą. Wiedziałem co powinienem zrobić. Zacząłem rozkładać palce, ręka nie była posłuszna. Widziałem, jak nogi pająka się rozszerzają, jak rozciągają się i tracą siłę. Widziałem, że zaczynają wyrywać mu się ze stawów. Tak - taka była końcówka - oprawca rozerwał się, na końcu wyjmując zęby z mojej skóry. Czasem śnią się takie głupoty, że człowiek zaczyna zastanawiać się, czy jest aby na pewno normalny.       
00:23, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 stycznia 2010
That's all
Po tym jak serce zabiło mi mocniej, a wzrok wbił się w jego czarne oczy, nie zrobiłem nic. Przytuliłem się mocniej, szepnąłem do ucha - to on. Pewnym krokiem poszliśmy przed siebie. Brązowa Torba od Prady mignęła szybko przed oczami, poszliśmy napić się kawy. I jakby to trafnie ująć... That's all.   
23:15, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (1) »
środa, 13 stycznia 2010
Coraz bliżej siebie
Myślałem, że w tym mieście nie widać gwiazd. W mroźne noce widać je szczególnie dobrze z mojego balkonu. Gwiazdy z każdego miejsca widać tak samo. Czasem jednak, wydają się bliżej.

Szliśmy przytuleni w centrum handlowym. Rozmawialiśmy o ważnych rzeczach i trudnych decyzjach. Nagle naprzeciw zobaczyłem Jego. Pana z wytatuowaną metką Hugo Bossa na skórze. Szliśmy na przeciw. Byliśmy coraz bliżej siebie. Serce podeszło mi do gardła, świat zawirował, serce zabiło mocniej...

C.D.N. 
00:07, szukacz20 , Blog
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 stycznia 2010
Znowu się w Tobie zakocham, na wiosnę


Co będzie jutro?


Kiedy rano wstaję myślę o wszystkim, co może wydarzyć się tego dnia. O ludziach, których mogę spotkać i sprawach, które mogą zmienić moje życie. Później robię sobie kawę. Dwie i pół solidnych łyżeczek czarnej, pachnącej. Gorąca woda. Mleko. Cukier. Już nie w kubku z truskawką. Teraz najczęściej piję w takim białym, kanciastym. W nowym mieszkaniu mogę zimą wstawać tak, jak lubię. Jest na tyle ciepło, że wychodząc spod kołdry nie pojawia się natychmiast gęsia skórka, i mam ochotę jedynie na powrót do łóżka. Takie wstawanie jest miłe. Zresztą, z natury jestem ciepłolubny.


Nie mam żadnych postanowień na nowy rok. Na postanowienie czegoś każdy moment jest dobry i nie ważne, czy jest to pierwszy stycznia czy ósmy sierpnia. Data jak data, bez żadnego znaczenia. Zupełnie jak te wszystkie ważne daty, które w kilka chwil znów stają się zupełnie zwyczajnymi dniami. To, że w tym dniu ktoś się urodził, kogoś poznałeś, kogoś odkryłeś, to, że tego dnia pierwszy raz miałeś motyle w brzuchu, albo, że pierwszy raz złapaliście się za rękę w kinie, nagle przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Czasem, dla zabawy los sprawia, że dni te się pokryją i co wtedy?


Nic. Bo nowe serce, nowa dłoń, to zupełnie nowe emocje, najczęściej dobre, więc i znaczenie dnia, zmienia się od nowa. Znów jest to jedna z najważniejszych rocznic. Data, o której pamiętasz. Tylko w pamięci masz już coś zupełnie innego.


Święta minęły mi spokojnie. Byłem w domu. Mama i tata jak zawsze bardzo się starali, żeby było wyjątkowo, świątecznie. Było. Szkoda tylko, że bez śniegu. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem był u mnie Pan Doskonały. Potrzebowałem tego spotkania, żeby wszystko sobie poukładać i podomykać szufladki  w moim emocjonalnym bycie. Już prawie wszystkie domknąłem, jeszcze w kilku zostały małe szparki, ale to kwestia chwili. Za moment, pchnę je mocno i wszystko będzie, tak jak dawniej.


Przy okazji tego wszystkiego zdałem sobie sprawę, że jest wielu ludzi, którzy są mi ważni. To przyjaciele i dobrzy znajomi. To ludzie, których noszę głęboko w sercu, dla których jestem ważny, i oni są ważni dla mnie. Jestem szczęściarzem, że mam ich wszystkich. Jestem szczęściarzem, że są wyjątkowi i wspólnie przeżyliśmy sylwestra, którego wszyscy zapamiętamy na bardzo długo. To było to, co czasem się widzi, o czym czasem się słyszy, i czego zawsze się zazdrości. Bo to nie była zwykła sylwestrowa impreza.


A co, jeśli mi nie zależy, już zupełnie. Nic się dzieje, jest mi z tym bardzo dobrze. Jest doskonale. Nikomu nie muszę się z niczego tłumaczyć. Dla nikogo, nie muszę robić głupich rzeczy. Nikomu nie muszę niczego udowadniać. Na nikogo nie muszę czekać. Nikomu nie muszę się podobać. Z nikim nie muszę rozmawiać. Nikomu nie muszę pomagać. Dla nikogo nie muszę być dobry. Dla nikogo nie muszę poświęcać mojego czasu.


Mogę wieczorem założyć wełniany sweter, nakryć się kocem. Pijąc gorącą herbatę czytać książkę. A inni niech się naginają. Niech prężą muskuły. Niech gonią własne szczęście i wyrywają pazurami skrawki dobroci od innych. Ja mam to wszystko i za niczym nie muszę i nie zamierzam gonić.      


Chwilowo w moim życiu nie ma miejsca dla nikogo. Znowu się w Tobie zakocham, na wiosnę. Kiedy kwiaty zaczną się budzić do życia, bociany będą szukać swoich gniazd, kiedy nie trzeba będzie się ciepło ubierać i lasy znów zaczną szumieć. Tak, wtedy pewnie znów się w Tobie zakocham. Wtedy napiszę list. Granatowym atramentem. Słowo za słowem. Z przecinkami, kropkami i uśmiechem, zamiast łzy. Pod podpisem na końcu. 
02:08, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 grudnia 2009
Słowa są zbędne



 



03:09, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71