O życiu 24-letniego chłopaka, który jest nieprzeciętnym chłopakiem - czyt.gejem.
wtorek, 13 października 2009
Skóra
Dlaczego każdy pachnie inaczej? Dlaczego skóra jego, pachnie inaczej niż tamtego. Nawet jeśli wyleją na siebie tę samą perfumę, po kąpieli w tej samej wodzie, używając tego samego żelu pod prysznic, i dokładnie tego samego szamponu. Dlaczego zapach jednego doprowadza do szaleństwa, a zapach innego nie robi żadnego wrażenia. Skóra? Jej struktura, elastyczność, kolor, wiek?
Skóra...?
00:09, szukacz20 , Blog
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 października 2009
Postanowiła umrzeć
Kino nie było zaplanowane. Pałac Kultury mienił się tęczą. Chciałem na niego popatrzeć, mimo, że nie lubię. W kinie kasjerka była brunetką. Pachniało popcornem i kawą. Światło świetlówek ostro odbijało się od białej podłogi. Tego wieczoru dowiedziałem się, że Weronika postanawia umrzeć. Tak po prostu. Było jej chyba źle. Nie spełniała swoich marzeń. Nie chciała męża, który będzie zdradzał. Nie chciała córki, która będzie tak bardzo podobna do niej. Nie chciała nawet kochać się ze swoim mężem, który przez pierwszy rok najchętniej nie wychodziłby z jej pochwy.

Właśnie dlatego postanowiła umrzeć. Połknęła tabletki i już prawie było, tak jak chciała. Ale ktoś ją znalazł. Odwieźli ją do domu wariatów. Tam pokochała życie, fortepian, Edwarda. Było już za późno, bo umierała. Chociaż, już nie chciała.

Miłość odmieniła oboje. Edward zaczął mówić, potrafił powiedzieć, że stała się mu najważniejsza. Ona zaczęła grać na fortepianie, tak pięknie, jakby serce grało czarnymi, a dusza białymi klawiszami. Grała, bo może jej dłonie ostatni już raz dotykały klawiszy.

Uciekli. Kochali się. Razem jedli i marzyli. Poszli na plażę, bo ona chciała dotknąć piasku i zobaczyć wschód słońca. On myślał, że umarła, bo wiedział, że tak może się stać. Płakał, aż słońce pojawiło się na horyzoncie. Oślepiło ją. Blask przerwał sen. Zasnęła. Wcale nie umierała. Okłamali ją. Dlaczego, po co? Płakałem kilka chwil na tym filmie. Później długo myślałem. Właściwie, nadal rozmyślam. O tym, jak w życiu dziwnie się dzieje. I jak ważne jest to, żeby dostrzegać i czuć. Żeby rozmawiać o swoich uczuciach i się ich nie wstydzić. O tym, jak ważne jest konsekwentne dążenie do celu i szczere kochanie. Takie, które czasem przychodzi z wielkim trudem i wysiłkiem, ale które procentuje niezapomnianymi chwilami i radością, nawet kiedy wszystko się wali.     
00:15, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 października 2009
Może. Pewnie tak. Koniec.
To już historia. Usłyszałem. I pomyślałem, co trzeba zrobić, żeby stać się historią. Do historii przechodzą, ci którzy coś zrobili, dokonali czegoś ważnego, albo przynajmniej głupiego. Fakt, to co zrobiłeś, to jedna z najgłupszych rzeczy, jaką zrobić mogłeś.

Wypuszczając mnie z rąk pozbawiłeś się szczęścia, które już nigdy ci się nie przydarzy. Wiemy to doskonale - obaj. To kwestia potrzeb i priorytetów, które jednak zmieniają się z czasem. Czas jednak ma to do siebie, że nie może się cofnąć. My, ludzie - tak, ale czas nie. I właśnie dlatego nie będzie już nigdy podobnej możliwości, podobnej szansy i podobnego splotu różnych okoliczności, które mogłyby sprawić, że odnajdziemy się. Ja ciebie, ty mnie. Nie. To, że dziś chcesz czegoś innego, albo dla własnej wygody i ze zwykłego egoizmu - nie chcesz się starać i prężyć swoich muskułów;  oznacza niestety to, że kiedy już będzie ci się chciało - wytężyć wzrok, spiąć ramiona, starać się i trudzić; mnie nie będzie już to obchodziło.

Pewnie nawet uśmiechnę się rozbawiony i trochę zirytowany twoją intelektualną nieporadnością. Ale to kwestia priorytetów, jeśli nie tych samych, to podobnych, chociaż wcale nie współmiernych. Bo przecież ja mam inne, a ty inne.

Wypominasz mi to, że jestem dziecinny. A może nie o dziecinność tu chodzi. Może potrafię cieszyć się z tak małych i błahych rzeczy, które radość sprawiają tylko dzieciom. Może potrafię przymknąć oczy i zagrać na nosie, temu całemu nadętemu światu. Konwenansom, zasadom i sztucznym ramom narzuconym plączącemu się tłumowi, jak mrówka za mrówką w wielkim kopcu.

Zresztą twoje milczenie i brak szacunku do uczuć innych ludzi czynią z ciebie nawet nie dziecko, ale totalnego ignoranta. Dziecko przecież nie potrafi z takim wyrachowaniem przekalkulować rzeczywistości. To właśnie doskonale obnaża twoją małość i słabość. Brak odwagi, by stanąć twarzą w twarz i po prostu powiedzieć. Tęskniąc zadajesz sobie pytanie, czy możliwe jest to, żeby usiąść razem i poskładać porozrzucane klocki emocji, uczuć, wspólnych spraw i miejsc. Pytam po co. Żeby było miło. Bycie z kimś nie polega przecież na tym, żeby było miło. Bycie z kimś, to nie milczący telefon, kiedy dzwonię. Bo dzwonię, żeby cię usłyszeć, żeby powiedzieć i o czymś, tobie, a nie komuś innemu. Dzwonię, bo jesteś mi potrzebny. To nie kino raz w tygodniu, nie seks w przerwie na lunch, nie zakupy w galerii, nie herbata przy pełni księżyca, to nie naleśniki na śniadanie i nie stokrotki od babuleńki z bazaru, chociaż to też, ale nie tylko. Bycie z kimś, to pewność, że można zawsze na siebie liczyć, to pewność, że ktoś zawsze będzie trzymał twoją stronę, to pewność, że bez obaw możesz się budzić i zasypiać, nawet jeśli śpi się osobno. Bycie z kimś to to wszystko, o czym, już tu pisałem. Pewnie setki razy. Dlatego... No właśnie - dlatego.    

Zastanawia mnie jeszcze to, dlaczego niektórzy potrafią to zrozumieć i mają świadomość powagi sytuacji, a inni wręcz przeciwnie. Może to kwestia wewnętrznej siły i wyprostowanego postrzegania świata uczuć i przeżyć.
Może. Pewnie tak. Koniec.  
   
23:52, szukacz20 , Blog
Link Dodaj komentarz »
Zapamiętaj

Szukacz się nie spóźnia. Szukacz, pojawia się dokładnie wtedy, kiedy chce się pojawić.

23:18, szukacz20 , Blog
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 października 2009
Bliżej, dalej

Dni mijają szybciej, kiedy otaczają Cię ludzie. Ludzi zazwyczaj można spotkać w pracy. Z tymi na ulicy nie można rozmawiać. Są obcy, a mama mówiła, że z obcymi rozmawiać nie wolno. To dziwne, że Ci, którzy jeszcze chwilę temu, byli nam najbliższymi, teraz są tak bardzo obcy. Bardziej niż pani spod 6, która każdej niedzieli chodzi sama do kościoła. Bardziej niż nowy kolega, którego nikt jeszcze nie zdążył dobrze poznać, bo chłopak jest nieśmiały.

To dziwne, że ktoś, kto wydawał się tak zwyczajnie daleki, nagle staje się coraz bliższy.  

23:56, szukacz20 , Blog
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki: